2006-11-18 21:16:33 >>
I don't care
I need ten more minutes with you! <33
skomentuj (0)
2006-08-14 11:06:08 >>
moje opo część 1.
Kiedy zaczął myśleć, że jest na jednym z wyższych szczebli w hierarchii szkolnej i społecznej, cały świat się zawalił. Przyjaciele i znajomi odwrócili się do niego plecami, nie siląc się nawet na niezbyt uprzejme: `Pocałuj nas w dupę`, rodzice nie chcieli na niego patrzeć i kazali mu nigdy więcej nie pokazywać się w domu, brat wyzwał go od najgorszych, dziewczyna z obrzydzeniem obróciła się na pięcie i odeszła. Cóż mógł zrobić? Usiadł na pobliskiej, lekko rozklekotanej ławce, oparł czoło o pięści zaciśnięte tak mocno, że zbielała mu skóra na kościach. Ze złością poczuł, że w kącikach oczu zbierają mu się łzy. Otarł je wierzchem dłoni i rozejrzał się dookoła, by zobaczyć, czy nikt przypadkiem nie widział. Z zaskoczeniem spostrzegł, że obok niego stoi staruszek. Spoglądał na niego z troską i jednocześnie z wyrzutem. Położył mu żylastą dłoń na ramieniu i z wyraźnym współczuciem zapytał:
- Wszystko w porządku? Mógłbym się przysiąść, czy na kogoś czekasz?
- Proszę.
- Mogę Ci w czymś pomóc?
- A próbował się pan kiedyś zabić? Rzucić z mostu? Cokolwiek?
Starzec się przestraszył.
- Wolałbym, aby nasza rozmowa była jedynie hipotetyczna.
Chłopak pokręcił głową.
- Wie pan, jak to jest, kiedy wszyscy cię opuszczają, na pożegnanie rzucając jedynie: `wal się, nie chcemy cię więcej widzieć`?
- Wyobraź sobie, że wiem.
Spojrzał na niego zaskoczony.
- Serio? To znaczy, naprawdę?
Mężczyzna pokiwał ze smutkiem głową.
- Tak. Mieszka ze mną wnuk. Prawdę mówiąc, mieszkał. Parę tygodni temu oznajmił z dumą, że przenosi się na swoje. To zrozumiałe, ma już ponad dwadzieścia lat, jednak był to dla mnie szok. Tego wieczoru sam jadłem kolację, sam oglądałem nasz ulubiony program, sam kładłem się spać. Poczułem się trochę tak, jakby on umarł... I choć często mnie odwiedza, nadal się tak czuję.
- Przykro mi.
- A opowiedz mi, młodzieńcze, co Ciebie trapi?
- Chcę się rzucić pod pociąg. Będzie bolało?
- Nie wiem. Nie rób tego. Porozmawiajmy jak mężczyzna z mężczyzną.
- Dobra. Z góry sorry za słownictwo.
Staruszek kiwnął głową.
- Do dziś mi się wydawało, że jestem lubiany. Kumple uważali mnie za szychę, z którym warto się trzymać, bo ma wtyki w radzie pedagogicznej. Zawsze pomagałem, kiedy ktoś miał kwasy z dyrektorką. Coś nakłamałem, żeby koleś miał święty spokój. Miałem spoko starych, zawsze miałem z nimi luz, na wszystko mi pozwalali, szlajałem się godzinami po ulicach, chodziłem na imprezy. Laskę też miałem niezłą. Panna pierwsza klasa. Figurka jak modelka, buźka niczego sobie, kolesie mi zazdrościli. No a dziś... -Załamał mu się głos.- Dziś się wszystko totalnie zjebało.
Przez chwilę milczał, po czym znów podjął mówienie.
- W sumie nic się nie stało, ale wszyscy tak sądzą. Dyrka już nie chce mnie słuchać, kumple ze mną nie gadają, starzy wypieprzyli mnie z domu, laska splunęła mi pod nogi i ze stoickim spokojem mnie rzuciła, na oczach wszystkich. No mówię panu, upokorzenie na całej linii.
- No to, bracie, nie masz lekko.
- Leżę i kwiczę. Nikogo już nie mam.
- A ja?
Chłopak wydawał się zaskoczony taką hipotezą. Niemal z kpiną prychnął:
- Pan?!
- Przepraszam, rozumiem, że pomysł zły?
Nastolatek się zmieszał.
- Generalnie nie, ale…
- Ale bariera wiekowa? Pewnie mógłbym być Twoim pradziadkiem, co?
Obaj się uśmiechnęli.
- To nawet nie o to chodzi. Właściwie pana nie znam, ale…
Starzec podskoczył jak oparzony.
- O, pardon, masz rację, chłopcze. Ja już pójdę. Masz swoje sprawy. W zasadzie nic mi do tego, czy chcesz się zabić, czy też nie. To twój problem. Chciałem tylko pomóc…
- …ale dobrze mi się z panem gada i właściwie straciłem już ochotę, żeby się rzucać pod pociąg. Ten, na który czekałem, już dawno odjechał. Tylko on wchodził w grę, a dzięki panu uciekł mi. Tak w ogóle, jestem Piotrek.
- Sugerujesz, że przeze mnie nie udało Ci się popełnić samobójstwa? –Potrząsnął wyciągniętą ręką chłopaka.- Henryk. Henryk Włodarczyk.
- Miło mi.
- Wątpię.
Piotrek rozdziawił usta.
- Nie, serio.
- Mi też, młodzieńcze. Piotrze.
Chłopak wstał z ławki.
- Właściwie, chyba… muszę już iść. Nie mam dokąd, ale wypadałoby wracać.
- Gdzie teraz pójdziesz? Robi się ciemno, rodzice, zdaje się, mówiłeś, wyrzucili cię na bruk?
- No, tak. Może jakiś kumpel weźmie mnie na przechowanie… Co ja mówię! –Dodał ze śmiechem, dość ironicznym.- Nie mam już kumpli. No cóż, może poszukam jakiegoś w miarę nie cuchnącego śmietnika, a jak nie, to pójdę do domu pomocy społecznej, czy jak to się nazywa. Albo, lepiej! Dom starców? –Znów się zaśmiał, tym razem z wyczuwalną pod językiem goryczą.
- Nie żartuj, Piotrze.
- Piotrek. Nie Piotr.
- Oczywiście.
Zaległo milczenie. Włodarczyk nie wiedział, czy to, co zaproponuje, nie wyda się podejrzane.
- Co ty na to, Piotrku, abyś dziś spał u mnie? Mam wolne łóżko po wnuku. Raczej nie odwiedzi mnie dzisiaj.
- Mówi pan poważnie?
Przytaknął.
- Mogę?
- Jak najbardziej.
- To daleko? Padam z nóg.
- Dziesięć minut szybkim spacerem. Chyba, że chcesz złapać ostatni autobus przed dwugodzinną przerwą, który odjeżdża za… -Zerknął na zegarek.- niecałą minutę? Ostrzegam, że przystanek jest jakieś dwie minuty truchtu stąd, a ja, nie do końca już sprawny staruszek nie dam rady dobiec w takim tempie. Chyba, że pojedziesz sam.
- Nie, no co pan, nie zostawię pana samego. Jestem… jak to się mówi, wdzięczny.
- Nie ma za co, mój drogi. To ja jestem wdzięczny, że zechcesz dotrzymać towarzystwa takiemu zgrzybiałemu staruszkowi jak ja.
- Niezły dowcip, panie `zgrzybiały`. –Piotrek uśmiechnął się promiennie.- To jak, zasuwamy?
- Pewnie.
Zaczęli iść przez park, tego ciepłego, jesiennego wieczoru, kiedy słońce dawno już schowało się za horyzontem, a na niebie całkiem wyraźnie ukazał się księżyc w pełni. Szli bardzo powoli, a Piotrek uświadomił sobie, że być może ten człowiek właśnie uratował mu życie.
skomentuj (3)
2006-06-10 12:30:44 >>
waste. my. time.
większość czasu marnuję.
po prostu marnuję.
skomentuj (3)
2006-05-16 19:15:55 >>
.!
no.
to ja się przypomnę możĘĘ.
więc no tak zyję jak dotąd.
skomentuj (3)
2006-04-22 10:04:19 >>
za miesiąc bez jednego dnia moje urodziny^^ joł joł!
aha aha aha ^^
dziś mija miesiączka od ostatniej notki. tego, znaczy miesiąc.
a w moim życiu nic nie rucha. to znaczy, nie rusza. z miejsca. wszystko STOI.
wczoraj byłam w białym, kupiłam sobie, to znaczy rodzice mi kupili na urodziny [które mam za miesiąc bez jednego dnia] mp4 ^^ nie mp3, ale mp4^^ mówię Wam, zajebista! mam kolorowy wyświetlach, moge odtwarzac muzę, filmy, zdjęcia, nagrywać na dyktafon, mnóstwo innych i jeszcze WIDZIEC TEKSTY PIOSENEK!!!! zajebiscie nie??:D:D:D ofc to nie iPod, ale wolę to :D:D a, za swoją kasę kupiłam sobie płytę p!nk, ale nie zdążyłam jej jeszcze nawet rozpakowac, bo wczoraj późno wróciłam, to znaczy nie na tyle, żeby nie obejrzeć chorrego pottera... ale późno (;
hahaha. hahaha haha.
dobra, kończę.
napiszę jeszcze, że NIE ROZUMIEM jak można popełnic samobójstwo! w tym wieku! dla mnie to po prostu chore! nie mogę tego pojąć!
w każdym razie <'> dla Kasi.
mimo, że jej nie znałam, atego dnia zamierzałam się z nią zapoznać.
to pa.
skomentuj (4)
2006-03-22 16:14:33 >>
2ND BIRTHDAY!!!!!!!!!!! LuV ya;*****~~
LUDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
11 marca mój blog obchodzil DRUGIE URODZINY!
toż to święto!!!!!!!!!!!
skladajta życzenia!!:):):)
pozdro dla żólwia;pppp
skomentuj (6)
2006-03-09 16:51:59 >>
i can't have anything i want they say i'm just too young- but it's not my fault
witam na moim kultowym blogu ^^'
wiem, że teraz będę się tym podniecać przez miesiąc.
widzę że 4 osoby nie zapomnialy o nim ^^
'in your head, in your head
zombie, zombie, zombieieieie!!!!!!!!!!!!!!!!!'
bez przerwy to śpiewam:D
no cóż.
dupa mnie boli.
czy zauważyliście, że zliża się wiosna? jest już tylko -23 stopni [u mnie na wsi].
dziś dostalam 3+ z matematyki, no i jedynkę oraz uwagę wspólnie z Alicją na niemcu [ta baba jest chora]. Dostalam uwagę dlatego, że wyrywalam się do odpowiedzi [no, nie doslownie].
mam ostatnio fazę na śpiewanie Your eyes, 24 hours i the sun. no i toxic [bronkaa:PP]. tytytyryryryrytyryryry tiiii:D:D:D
no, to może skończę.
pozdrowienia dla Bléja [sam jesteś kartofel!!], Will, Alicji, Chanel i reszty.
cya!!:*:*
LuV ya:*:*
skomentuj (9)
2006-02-26 19:47:25 >>
.
życie na tym blogu zaniklo zupelnie. wyginęly wszelkie formy życia. wątpię, by kogoś obchodzilo, co się dzieje ze mną i z moim życiem, to takie nudne przecież. jednak, może istnieje jakaś jedna zbląkana, wątla duszyczka, którą wiatr przywieje z bezbrzerznych pól wprost do mojego zanikającego świata. niech ta dusza przeniknie we mnie, przesiąknie moim realizmem/pesymizmem [niepotrzebne skreślić] i poczuje wszystko to, co czuję i ja.
w każdym razie moje życie specjalnie ciekawie się nie prezentuje. mieszkam ja se na wsi, no i mi w sumie to zwisa i powiewa, mogę mieszkać wszędzie, no ale na to miejsce szczególnie narzekać nie mogę. cóż, i tak wszyscy wiedzą o co mi chodzi.
no cóż. nie wiem wlaściwie, kiedy coś ostatnio pisalam. dziwię się, że ten blog jeszcze funkcjonuje. może to dlatego, że zalogowalam się gdzieś na początku stycznia... i tak nikt tego nie czyta.
pozdraiwam wszystkich.
cu.
skomentuj (7)
2005-11-21 17:24:09 >>
zawieszenie
hi all...
pewnie już wam smutno, że nic nie piszę?
ahh, mnie też...
oglaszam zawieszenie bloga. po prostu zajmuję się teraz czym innym, to znaczy innym, czytaj blogiem [
tym blogiem ] i próbuję skupić się na szkole :D więc jeszcze raz sorry za utrudnienia, no i pozdro600!! papa:*:*
skomentuj (1)
2005-10-30 17:20:17 >>
atramentowe serce
"A droga wiedzie w przód i w przód
Choć się zaczęła tuż za progiem-
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią- tak jak mogę...
Skorymi stopy za nią w ślad-
Aż w szerszą sie rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł...
A potem dokąd?- rzec nie mogę."
...
Witam Was, drodzy przyjaciele, nieprzyjaciele, nieznajomi. Zaczynam kolejną notkę i zarazem kolejny etap w moim życiu- bez ludzi, których nazywałam przyjaciółmi.
Ostatnio życie przysparza mi wielu kłopotów i zmartwień, jednak nie będę się o tym wypowiadać za długo. Powiem jedynie, ze bardzo się zawiodłam. Tylko jedna osoba wie, na kim i o co właściwie chodzi. I ta osoba jest moją jedyną w tym momencie prawdziwą przyjaciółką. I ona, jako jedyna, na razie nie zawiodła.
Kto wie, może to ja się zmieniłam. Nie wydaje mi się, a może jednak? Nie tylko ja zauważyłam zmiany w w/w przyjaciołach. Nie powiem, żeby były to zmiany na lepsze.
"Czas zrobił w Tobie wiele zmian, nie pozwól nigdy, byś został sam"
Jeśli to jednak ja się zmieniłam, to nieświadomie. Nikogo też nie chcę zmieniać na siłę, tym bardziej, że sama walczę z ludźmi, którzy widzą tylko i wyłącznie wady innych, a swoich starają się nie dostrzegać lub nie zdają sobie sprawy z ich istnienia. To właśnie oni chcą zmieniać świat, nie zmieniając siebie.
"Zmianę świata na lepsze zawsze zaczynaj od siebie"
Tak powiedział kiedyś pewien mądry człowiek, którego nawzwiska w tej chwili niestety nie pamiętam. Święta prawda, uwierzcie. Nie wolno Ci zmieniać kogoś, kiedy sam jesteś nie taki, jaki powinieneś być.
...
Tydzień taki sobie. W suemie, więcej niż tydzień, sama już nie wiem, ile czasu minęło od ostatniej notki. W każdym razie, mieszkam w nowym domu, przyzwyczaiłam się już, codziennie gram w... [hmm... tajemnica], no i nareszcie mam stałe łącza! Zdążyłam się przyzwyczaić, że pliki po 5 mb ściągały mi się godzinę, nie mogę się przestawić na kilka sekund.
Ostatnio nic mi się nie chce, nie chce mi się patrzeć na twarze ludzi spotykanych szkole, na twarze, które kiedyś wiele dla mnie znaczyły, a które teraz nie mają znaczenia. Obrzydli mi już ludzie ze starej klasy, z nowej na szczęście jeszcze nie, ale jest już blisko. Jetsem w stanie ciągłego zdenerwowania, tylko nie wiem, czy to ludzie są tacy wkurzający, czy ja mam słabe nerwy. Kiedy tylko ktoś się do mnie odezwie- mam ochotę go zadźgać czymkolwiek, wszystkim, co wpadnie mi w ręce, byle tylko ten ktoś się zamknął. Wynika przez to wiele nieprzyjemnych konfliktów, mam szczerze dośc tej litości w oczach bliskich, tego pobłażliwego spojrzenia, tego chamstwa czyhającego w słowach. Mam dość podświadomego rozpętywania pęt przyjaźni, dość psucia wszystkich przyjemnych sytuacji, dość myśli, że wszysko, co robię robię źle. A jeszcze niedawno pogodziłam się z większością wrogów.
Dostałam wczoraj od sis książkę pt. "Atramentowe serce" i od razu postanowiłam się za nią zabrać. Jak na razie jest dosyć ciekawa, a już na pewno mądra. To w niej znalazłam cytat, który przeczytaliście na początku notki. Pochodzi on z "Władcy pierścieni", ale to bez znaczenia. Książka mi się podoba.
No to kończę. Wysilę się i pozdrowię jeszcze:
w pierwszej kolejności i przede wszystkim Alę, której bardzo dziękuję za listy i za dobre rady :* Alu, kocham Cię:*:*, Boróweczke, Bellę, Anię, Rafała, Chanel, Sebastiana, Sanderkę, Małpę, Hubiego, Zalewa, Sobola, tego tam z F :). No i to wszyscy, których chcę pozdrowić. No to see ya:*:* LuV ya ppl:*:*
skomentuj (9)
2005-10-14 18:49:56 >>
zapominanie
czy można tak po prostu, bez wyjaśnienia, zapomnieć? Zapomniec o tym, kogo się naprawdę się kochalo?
Nie można. Ale niektórzy próbują zapomnieć. I nigdy sobie nie przypomnieć.
Pokochalam kiedys kogoś. Pokochalam, wydaje mi się, z wzajemnością. Kochalam, kocham i kochać będę jeszcze dlugo. Kocham naprawdę. Może nie powinnam. Ten ktoś chyba też jeszcze o mnie do końca nie zapomnial, chociaż pewnie chcialby.
Czy to prawda, że pierwsza milość jest najważniejsza? Najdlużej trwa i najdlużej się ją pamięta? W moim przypadku tak. Pierwszy raz naprawdę pokochalam, calym sercem, z calej sily i bylam naprawde szczęśliwa.
Kochasz mnie?
"Milość nigdy nie ustaje"
Ale... czyżby?
Czy ktoś jeszcze pamięta o Papieżu? O tym, co dla nas zrobil? Po Jego śmierci zrobil się szum, a potem nagle ustal. Wchodzę na różne strony swego czasu poswięcone Jego osobie, ale ich juz nie ma. Nie ma "zapal od siebie znicz", nie ma "zlóż kondolencje", nie ma juz nic. Czy wszyscy zapomnieli? Czy naprawdę tak latwo, szybko i bezboleśnie można to z siebie wyrzucić?
Kochacie kogoś? Może kochaliście? Zastanówcie się, czy przypadkiem tylko Wam się nie wydawalo, że kochacie. Co prawda, teraz jetsem zakochana już w kimś innym [w międzyczasie bylo jeszcze dwóch], ale tamto uczucie pozostalo. Ty, wiesz, że o tobie piszę, bo ostatnio sporo o tym gadaliśmy. Nie powinieneś być zdziwniony tą notką. Ja nie jestem.
xxx
Mialam biwak, jak wiecie... [a może i nie wiecie, nie pamiętam czy mówilam]. Bylo spoko, tylkow wkurzaly mnie alarmy [czas operacyjny dwie sekundy!]. Ogólem rzecz biorac, cieszę się, że pojechalam. AA, wlasnie niedawno skonczyla się zbióreczka, dodam, że harcówa jest umnie w piwnicy xD trochę pajęczyn jest [NIENAWIDZE PAJĄKÓW!!], ale to się da posprzątać. No, Will, Chanel i Borówa mnie obżarly, nie mam już tej pysznej salatki! Mialam wyżywić cala rodzinę, a tu gówno! I co ja zrobię?? ;)
Dobra, pozdrawiam Concordię, troche mojej klasy i Ciebie. Pamiętaj o mnie, tak jak ja o Tobie.
Kocham Was.
Ave.
skomentuj (22)
2005-09-26 16:02:36 >>
dzikie, homoseksualne orgie na ruskim cmentarzu
Jestem taka szczęśliwa!!!!!!!!!!! Wszystko mi się układa, wszystko jest takie piękne, wesołe, mimo, że to jesień. Słonko pięknie świeci, bawią się dzieci bla bla bla. Ale jest naprawdę cudownie, wokół sami ciekawi i sfazowani ludzie, wszyscy się uśmiechają, jest super lalala, chce się żyć.
Co ja gadam, oczywiście, że to nieprawda, wiem, że mi nie uwierzyliście, ja IRONIZOWAŁAM. NIC nie jest super, wszyscy się uśmiechają, ale nie do mnie, otaczają mnie sami debile, jest pochmurnie, nic mi się w życiu nie układa, wszystko jest szare, smutne.
Znów ironia.
Nie no, ja tak nie mogę. Wszystko jest średnie, średnio ciekawi ludzie, średnio ciekawa pogoda. Ale jest spoko.
Przedwczoraj mieliśmy Polariadę, poszłam na nią z lekkimi zakwasami, toteż powięszyly się one po 11-sto godzinnym łażeniu po okolicach Suwałk. Powiększyły się w przerażającym stopniu, już po godzinie bolało mnie jakby bardziej, a po jedenastu to już wolę nie mówić, bylibyście przerażeni, jak na tanim horrorze przed telewizorem w niedzielę przed południem. Wyobraźcie sobie ten ból, ból, który rozprzestrzenia się od stóp do bioder... Odciski, zakwasy, to to, o czym wszyscy marzą... Wpadanie do rzeki z Emkiem- to chciałaby przeżyć każda dziewczyna, płacąc nieokreśloną sumę pieniędzy, a ja to miałam za darmo, i to jeszcze z przymusu! Skostniale nogi, błoto, brudne spodnie, glany przywiązane sznurówkami do plecaka, mokre plecy- nie no, po prostu szkoła przetrwania za jedyne trzy złote, w to wliczone ubezpieczenie!! Przepraszam bardzo, za moje odciski i zakwasy należy się sumka około miliona!!!! Wróciłam resztkami sil, i tak mój patrol zajął ostatnie miejsce, po co było próbować dotrzeć do celu [czytaj na cmentarz] , skoro było wiadomo, że ze mną nie da się zająć jakiegoś przyzwoitego miejsca na podium. Zajęliśmy ostatnie miejsce i dostaliśmy butelkę wody POLARIS. Haaaaa, nagroda godna pogardy, przepraszam, podziękowania dla szanowanej drużyny Polaris. Ale co tam, nie będę narzekać, było naprawdę zajefuckenbiście. Chyba wszystkim się podobało, mimo wszystkich szkód na ciele [ZŁY DOTYK BOLI PRZEZ CAŁE ŻYCIE]. Jutro najprawdopodobniej będę miała zdjęcia od Panny Joanny, z która się uczę, która należy właśnie do tej drużyny. Concordia wygrała [a cóż to za konkurencja, Gumisie jakieś, mogli dać coś naprawdę bardzo poważnie poważnego, a nie jakieś zuszki]. Cudownie, Concordia to Concordia, powiedzcie mi, która drużyna jest lepsza? Sympatyczniejsza? Noo? Nie ma takiej. Nigdzie takiej drugiej nie znajdziecie.
Naszym ostatnim, dziewiątym punktem był radziecki cmentarz. Doszliśmy ostatkiem sil. Tam odbywały się tytułowe DZIKIE, HOMOSEKSUALNE ORGIE, było super jednym słowem. I tyle.
No, właśnie, i tyle, dalej nie mam już o czym pisać, może posilę się tylko na małe podsumowanie, że zakwasy mam do dziś, a wczoraj z lekkim trudem wstałam z lóżka. No ale mniejsza z tym.
Chcecie dostać dluuuuugi, piękny romantyczny list w szkole na przerwie? Zajmuję się pisaniem listów. Piszę piękne długie listy o bezsensownych, bzdurnych rzeczach, ale sami powiedzcie [ci, co już dostali takowe listy]: czy nie przyjemnie czyta się takie bzdureczki? Oczywiście, że przyjemnie.
Pozdrowienia!!!!!!!!!!
Dla wszystkich moich cudownych słonek, dla Ali, Will, Chanel, Bléja, Gracjana, Borówki, Banderki, Belli, Ani, Rafała, Ewci, Adriana, moich ludków, i dla całej mojej szklony [nooo, z wyjątkami]. Żegnam :) [pierwsza i ostatnia emo w nocie].
skomentuj (12)
2005-09-23 19:58:33 >>
Who...
I love you...
I like you...
I hate you..
You...
Me...
Who...
Voil á question...
Which for ever...
It will stay meditated.
You are...
I am...
We are...
There now where...
In house...
In forest...
Whether...
Maybe...
Somewhere...
Far.
skomentuj (2)
2005-09-21 17:45:00 >>
FACET-istota stworzona po to, by ranić osobniki płci przeciwnej
życie byłoby piękne... gdyby nie jeden istotny szczegół.
FACECI.
Albo, jak chcecie, chłopcy. [posłużę się powiedzeniem kochanej Will:*]Gash, oni przecież są straszni. Wykorzystują, dręczą, omotują, a my i tak ich kochamy. Za co? No właśnie. Za co kocham tego chłopaka? Za to, że mogę z nim pogadać, za to, że jest spoko ;) może to i jest banalne i niepotrzebne, ale musicie, po prostu MUSICIE przyznać mi rację: BEZ FACETÓW MY, DZIEWCZYNY NIE MOŻEMY ŻYĆ. Komu mówiłybyśmy "kocham Cię", jeśli nie facetom? Owszem, może przyjaciółkom [tak jak ja na przykład ostatnio], ale oni po prostu są nam potrzebni jak powietrze [mi jakoś specjalnie nie, ale sami wiecie, ze ja stale jestem zakochana:]].
Ale zdarzają się paskudne przypadki, na przykład... Dobra, nie mogę o tym mówić, bo to tajemnica, ale powiem, że to co się stało mojej najlepszej przyjaciółce było straszne :( kocham Cię:* strasznie mi przykro i nie chciałabym być postawiona w takiej sytuacji jak ta, przed takim ultimatum.
teraz coś z mojego życia. Więc szkoła zaczęła się juz stosunkowo dawno, mam świetną klasę, nawet w porządku nauczycieli i chyba jakoś wytrzymam.
Pozdrowionka!!!!!!!
Dla Kochanej Ali :*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanej Will:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanej Chanel:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanego Bléj'a:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanej Borówki:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanej Madzi:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanej Ewci:*:* Kocham Cię:*
Dla Kochanego Gracjana:*:* Kocham Cię:*
Dla Mojej Kochanej Drużynki:*:* Kocham Was:*:*
Dla Średnio Kochanej Klasy:*:* Kocham Was:*:*
Dla Kochanej Marty, która ma dziś urodzinki:*:* Kocham Cię:*:*
No to już kończę. Do usłyszenia. Luv ya:*:*
skomentuj (11)
2005-08-31 16:37:49 >>
Ile dałabym, by te wakacje trwały wiecznie...
Ostatni dzień i wszystko wróci do normy...
Nie tak sobie wyobrażałam ostatni dzień cudownego, błogiego okresu, bez podtekstów proszę, okresu, który zwiemy wakacjami. Właściwie w ogóle sobie go nie wyobrażałam, ale gdyby jednak, to pewnie byłby to cudowny dzień spędzony ze starą klasą, pełen optymizmu i nadziei na nowy rok szkolny. A tymczasem spędzam ten dzień samotnie w domu, rozmyślając, jak to będzie, gdy jutro pójdę, zapewne sama, pod klasę 221 i zastanę okropne osoby, już nawet nie licząc T.L., w tym starszych gimnazjalistów czających się z wodoodpornymi markerami. Otrzęsiny... aż mi się rzygać chce. Będę tęsknić za tymi wakacjami. Tyle wspaniałych dni... Chorwacja, 2 biwaki, nawet Suwałki... To wszystko było świetne, a teraz się kończy. Koniec wakacji zawsze jest smutny. Na początku chciałam pędzić do szkoły, a teraz, kiedy to wszystko jest tak bliskie, chcę uciec lub cofnąć czas do początku tych dwóch miesięcy. Ale po chwili przypominam sobie, że to niemożliwe. Więc jutro zaczyna się nowe życie. Żadnego spania do 11:00, chyba, że w weekendy, żadnych imprez, chyba, że w weekendy, żadnego luzu... Tylko szkoła, nauka, zajęcia pozalekcyjne. Fu.
Powoli zaczynam się pakować i przyzwyczajać, że się przeprowadzam. Dziś wzięłam pudełko po butach i spakowałam rzeczy, które mają dla mnie bardzo duże znaczenie i nazywam je pamiątkami. Nie powiem, co tam włożyłam, bo to bardzo osobiste... Spryskałam to wszystko ulubionymi perfumami [nie moimi z resztą]. Mało się nie poryczałam. Oglądając te rzeczy przypomniałam sobie to wszystko, co mi przypominają... Wszystkie smutne i radosne chwile, śmiech, płacz szczęścia, ale tak naprawdę to wszystko, wszystkie te przeżycia nie powróciły do mnie z całą silą. Były puste. Smutne przeżycia i płacz, ale ja teraz nie byłam smutna i nie płakałam. Śmiech, radość, ale mimo to nie zaśmiałam się. To chyba tylko [albo aż dla niektórych] wspomnienia. Nie powróciły i nie były tak żywe i ważne dla mnie jak kiedyś. Straciły trochę z siebie. Właśnie ten smutek, ten śmiech, tą wściekłość, które kiedyś były tak realne i bliskie, a teraz stały się tak odlegle. Może tak musi być.
Tak więc jutro zaczyna się nowe życie, mam nadzieję, że je w miarę przyzwoicie przeżyję. To tylko trzy lata... a później kolejne trzy. Za dużo tych zmian, jak dla mnie. O jedną za dużo. Zmiana otoczenia, mimo, że wychodzi na dobre, jest bardzo trudna do zaakceptowania. Jak dla mnie. Mam nadzieję, że sobie poradzę i tego samego życzę Wam.
skomentuj (7)
2005-08-15 19:05:57 >>
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... tak jakby
cóż, jak widać, chyba wrócilam :):) bylo super zajebiście :)
więc wyjechalam w sobotę 30 lipca o 6:00 rano, nie zdążylam się wyspać, ale zmobilizowala mnie wizja klimatyzowanego apartamentu i pięknego morza w pobliżu. Jechaliśmy, a kiedy przejeżdżaliśmy przez Wiedeń, zauważylam, że jest tam multum:
-po pierwsze: Sex Shop'ów- zajebiste :D:D
-po drugie: Murzynów
-po trzecie: Turków, Irakijczyków itp. Azjatów, czyli tych tam czarnuchów, brudasów itd.
Mniejsza z tym :) spaliśmy po drodze w Austri w okolicach Grazu w malym pensjonacie w górach. Kur*a, nie przespalam tej nocy, bo musialam spać w jednym pokoju z rodzicami, a podkreślam, że mój tata okropnie chrapie... No cóż, można się poświęcić.
Następnego dnia wyjechaliśmy znów wcześnie rano i dojechaliśmy do Chorwacji, do dosyć ladnie polożonego Novi Vinodolskiego i musieliśmy 3 godziny czekać, aż sprzątaczki wypucują nam apartament :/ mielibyśmy od razu, gdyby nie to, że mój tata nie może chodzić z tą cholerną nogą. Więc wylewaliśmy litry potu i piliśmy piwo [to znaczy, ja nie, ja pilam soczek :P]. Boże, tam bylo wtegy z 50 stopni ciepla w cieniu! No ale w końcu taki jeden debil [którego z resztą poznaliślmy w tamtym roku na Teneryfie], który nie ma zębów zaprowadzil nas do pierwszego, najbliższego apartamentowca. Weszliśmy i... No cóż, reczywistość nie zawsze musi być brutalna. Ten apartament wyglądal 100 razy lepiej niż na zdjęciu! Dwie sypialnie, salon, dwie lazienki i kuchnia... O czym więcej można marzyć?! Rozpakowalam się w pokoju zaraz przy wejściu, zanioslam kosmetyki i zaraz musialam lecieć na kolację, bo miala się niedlugo konczyć. Więc poszliśmy, zjedliśmy coś tam, wróciliśmy do apartamentu i padliśmy na lóżka. Musieliśmy odespać podróż.
Tydzień uplynąl mi na leżeniu na plaży, kąpaniu się w morzu, jedzeniu śniadania, lunchu, podwieczorku i kolacji, chodzeniu na spaceryy... I tak dalej.
Drugi tydzień spędziliśmy w Zaostkogu w Makarskiej Rivierze. Byly tam gorsze warunki, aczkolwiek milsza atmosfera i fajniejsi ludzie. Zaprzyjaźniliśmy się z pewnymi Czechami, a jeden chlopiec dal mi na pożegnanie filofuna, którego robil caly dzien... To bylo sweet haha ^^
Ostatniego wieczoru rozpętala się okropna burza... ale i tak pogoda byla boska :) naprawdę... i bylo wielu, wielu przystojnych chlopów, ale po co mi oni, nie interesuję się już chlopakami haha:P to nie dla mnie:P za brzydka jestem zeby mnie ktos chcial haaa :D i dobra :P
teraz zastanawiam się nad tymi ostatnimi dwoma tygodniami wakacji, co by tu porobić... Zaraz, mam biwaczek w środę! No to git, od czwartku do niedzieli mam z glowy, tylko co potem...? No cóż, zastanowię się. Na razie, muszę pomyśleć, więc się z Wami żegnam i odchodzę bardzo rzecznie i uprzejmie.
PS. Niedawno zauważylam, że wrócila mi wena. Cudowny powrót do normalności. Jestem taka uradowana. HAHAHA.
A tak w ogóle to ja się nie umiem lansować.
Witajcie znowu. Powrót do domu. Kurwa. Powrót do domu, jak wo dziwnie brzmi. Nie chcę wracać do domu, po co, jak zaraz zacznie się szkola i kolejny, juz trzeci raz w życiu się przeprowadzę?! Po kiego grzyba mi to? To nie będzie mój dom. TU jest mój dom. Cholera jasna, żegnam Was. Was ist das. Tak to się pisze? Eee... W kazdym razie, na razie.
Shit, wciąż nie dziala mi literka, która powstaje po polączeniu Alt i L. KURWA.
^^ edit ^^
to nie ja pisalam te slowo na K. To inna, zla Ulka. Paa
skomentuj (10)
2005-07-24 19:29:28 >>
rym cym cym, a ja niedlugo wyjeżdżam [na niedlugo]
Muszę napisać tą notkę, a to dlatego, że może być ona ostatnią przed moim wyjazdem. Wlaśnie, wyjeżdżam. Będzie mi okropnie smutno, lubię moje miasto, bez względu na to, że jest tak beznadziejne, że bardziej nie można. No ale mniejsza z tym, chcę się pożegnać na ok. miesiąc, żartuję oczywiście, 3 tygodnie. więc się żegnam. To będzie krótka, pożegnalna notka, jak wrócę, to na pewno wszystko Wam dokladnie opiszę i powiem, jak bylo. Ok? No to kończę. I, choć to pólmetek wakacji, życzę milych wariacji :) [rym cym cym:]].
I LOVE YA:*:*:*
*edit*
Może wyślę Wam kartki [jak znajdę pocztę], tylko musicie mi dać adresy. Jak chcecie, to walcie na GG :*:* I love ya :*:*
skomentuj (6)
2005-07-17 18:07:03 >>
Don't stay
Wakacje uplywają mi bardzo powoli. Tylko dzialka, budowa, dom. Szczęśliwym punktem w tej pesymistycznie przedstawiającej się przyszlości jest to, że wyjeżdżam. Ale nie pwoiem kiedy (: Bardzo się cieszę, mimo, że nie będę mogla się rozebrać na tamtejszych plażach... Ach, nie powiedzialam Wam gdzie jadę. Jadę do Chorwacji, choć bylam tam już kilka razy. Jak już powiedzialam, cieszę się jak nigdy dotąd. Ostatnio jestem jakoś bardzo szczęsliwa. Wszystko mnie cieszy i nie patrzę na świat tak pesymistycznie jak dotąd. No ale mniejsza z tym. Dawno nie widzialam nikogo z mojej starej klasy. Strasznie za wszystkimi się stęsknilam, a już szczególnie za paroma bardzo przeze mnei lubianymi osobami. Kocham Was Moje Maluszki :( przeraża mnie to, że już nigdy więcej mogę niektórych spotkać, ale może jest w tym jakiś pozytyw, np., że poznam nowe osoby i znajdę innych przyjaciól, a ze starymi znajomymi będę utrzymywać kontakt poprzez SMS'y i gg? Od kiedy skończyl się rok szkolny nie mogę sobie znależć miejsca, nie pomógl nawet "cudowny stan zakochania", w którym trwalam przez chwilę, może nawet nadal trwam nic o tym nie wiedząc. Ale to wszystko zapewne dobrze na mnie wplynie. Ten lęk przed nieznanym, przed nową szkolą, nowymi nauczycielami, nowymi znajomymi, ogolnie chyba nowym życiem. No i chyba nie tylko ja mam takie rozterki. Z jednej strony boję się, jak to przetrwam, ale z drugiej wiem, że taki zastój polegający na stalym uczeniu się z tymi samymi osobami nie wychodzi na dobre i lepiej od czasu do czasu zmienic [na lepsze?] swoje życie. Wlaśnie to robię i jestem pewna, że jeszcze kiedyś będę wdzięczna samej sobie. To jest jakiś tam mój kolejny krok, że tak powiem, ku doroslości. Czy tego chcę czy nie, jestem starsza i z każdym rokiem będę coraz starsza. Osiągnę pelnoletniość i wylecę spod skrzydel rodziców i wszechobecnej rodzinki, a potem spokojnie poszybuję dalej, nie oglądając się za siebie. Teraz większość osób w moim wieku pewnie chce być dorosla, ale mówię Wam, że jeszcze kiedyś, kiedy będziecie starsi będzie odwrotnie. Będziecie chcieli cofnąć czas, co niestety jest niemożliwe. Bedziecie chcieli być mali, znów chodzić do szkoly, nadal wieść beztroskie życie nastolatków, przeżywać pierwsze niewinne milostki. A czasu nie da się cofnąć w żaden sposób. Niestety, bo przydaloby się nam to czasem.
Dlatego nie doprowadżcie do stanu, w którym będziecie trwać i trwać, i nigdy nieczego nie zmieniać. To okropne i do niczego w ten sposób nie zajdziecie. Nie osiągniecie sukcesu, bo będziecie stać i robić w kólko to samo, nic nowego. Nie wymądrzam się i wierzcie, że jeśli teraz i w przyszlości postąpicie inaczej, to zobaczycie, że zrobiliście źle i może wspomnicie kiedyś slowa wysokiej Ulki. Bo wbrew pozorom nie jestem osobą, która robi wszystko nie myśląc, co wlaściwie robi. Ja też zastanawiam się zanim cokolwiek powiem, ostrożnie dobieram slowa. Uwierzcie mi. Na razie.
skomentuj (3)
2005-07-07 17:26:42 >>
miłość uskrzydla?
Strasznie mi głupio, gdyż 10.07 minąłby miesiąc odkąd pisałam ostatnią notkę. To strasznie długo. Wiele się wydarzyło w ciągu tego miesiąca. Byliśmy z klasą na biwaku [nie chce mi się tego opisywać... I tak wszyzscy wiedzą jak było więc to chyba nie ma sensu. W razie wielkiej potrzeby usłyszenia o tym mogę komuś opowiedzieć]. Główną atrakcją było chodzenie po bagnach, ale nie mnie o tym opowiadać :) tydzień póżniej, tuż po zakończeniu roku pojechałam na biwak harcerski, który był równie świetny jak klasowy [pomijając kilka szczegółów, np. pierwszą noc w namiocie:]]. Wydaje mi się, że świat po tym stał się piękniejszy.
Ale teraz moje zycie nabrało jeszcze innych barw. Znajduję się... jakby w innym wymiarze. Co za tym stoi? Oczywiście, MILOŚĆ. Uskrzydla? Chyba właśnie tak. Jak RED BULL. Dosłownie. Nagle zaczęłam być dla wszystkich miła, zaczęłam wszystkich lubić i przede wszystkim- chyba patrzę na wszystko bardziej optymistycznie. Nie szukam dziury w całym [choć, hmm, czasem mi się to zdarza] i realistycznie podchodzę do różnych spraw. Dziś np. jak pewnie wszyscy wiecie w Londynie było kilka wybuchów w autobusach i w metrze. Przeraziłam się, bo mój brat tam pojechał razem z dziewczyną. Byłam bliska płaczu, lae dodzwoniliśmy się do nich i okazało się, że nic o tym nie wiedzą!! Kamień spadł mi z serca, ale to mogło się skończyć tragicznie i skończyło się dla innych. Ale jest dobrze. Zakochałam się i choć bez wzajemności, to i tak jestem bardzo szczęśliwa. Uwielbiam pisac o takich rzeczach :))
Wiecie co, chyba nadal nie wróciło do mnie natchnienie, w każdym razie będę już kończyć, mam wiele czasu ale weny ani trochę... więc na koniec pozdrawiam moich przyjaciół:*:* i osoby, które kocham...
xxx
skomentuj (8)
2005-06-10 17:31:45 >>
świat jest bardzo, bardzo smutny... i dziwny
Świat wali mi się na glowę, przyjaciele odwracają się ode mnie, a ja stoję i pustym wzrokiem wpatruję się w przeszlosc. chcę przemysleć wszystkie swoje decyzje ponownie, mimo, że jest już za póżno. Teraz wiem, ze gdybym wtedy nie popelnila tych bledów, teraz bylabym szczesliwsza... i bardziej otwarta na świat. Tymczasem zamykam sie na ludzi i nowe doświadczenia, próbuję odgonić od siebie "natrętnych" i teraz widzę, że powoli, powolutku staję sie coraz bardziej samotną i zamkniętą w sobie osobą. Może nie widac tego na pierwszy rzut oka, ale gdy ktoś pobędzie troszkę kolo mnie zauwazy, że denerwuje mnie kazde jego slowo, kazdy jego ruch, kazde spojrzenie. Strasznie się czuję w szkole. Mam wrażenie, że wszyscy uwazają mnie za kogos nie wartego uwagi... Moze tak jest? Może rzeczywiście jestem kims, kto nic nigdy nie zdziala i jest tylko osoba, ktora chodzi po swiecie, zeby bylo nas wiecej!! Chodzę smutna, kiedy ktoś cos do mnie mowi albo nie odzywam sie w ogole, albo odburkuję cos i mam go gdzies. Najczęsciej zdarza się jednak to drugie. Nie panuję nad tymi emocjami i nie mogę przestać. Kiedy tylo próbuję, wszelkie starania idą na marne, bo wszystko zaczyna sie od początku. Mam już tego dość.
skomentuj (3)
2005-05-20 16:47:57 >>
I'm too weak to face me...
Hmmm, bardzo dawno nie udzielałam się w życiu mojego bloga i choć nie mam za bardzo weny [jak zwykle] to jednak postanawiam napisać tą notkę.
Wszystko mnie ostatnio bardzo wkurza. Szczególnie to, że tak jak inni w moim wieku [cieszący się każdą chwilą debile] nie mogę cieszyć się życiem i tym, co mam. Ci, co powinni wiedzieć wiedzą o co chodzi, jednak może napiszę dla tych, którzy nie wiedzą, żeby się później nie czepiali. Chodzi mi o to... Cieszycie się każdą chwilą, prawda? No właśnie, a ja nie... Ostatnio to zauważyłam kładąc się spać. Położyłam sie, tak jak zwykle i raptem sie przeraziłam: moją głowę zaprzątały jakieś dziwaczne myśli... o smierci. Nie mojej, ale ogólnie moich najbliższych. Co by było, gdyby, jak zachowałabym się, gdyby ktoś bliski memu sercu nagle odszedł... Zdziwiłam się, ale nic z tym nie zrobiłam. Teraz jest znów to samo, tyle, że teraz doszło jeszcze jedno: że np. nie będę widziała ile miałam lat, gdy zmarłam i czy ktoś zmartwiłby się takim faktem... Brr, dostałam gęsiej skórki.
Mniejsza o to. Ostatnie dwa tygodnie zaliczam do przeciętnych. Dwie średnie imprezy to za mało, żeby uznać taki okres [bez podtekstów] za szczególnie udany. Impreza u Amy. Impreza u mnie. Dwie imprezy urodzinowe... Tymczasem ja urodziny mam dopiero jutro. I szczerze mówiąc średnio się cieszę. Co prawda dostanę kasę i parę fajnych prezentów [sama zamawiałam przez neta] no ale wciąż czuję jakiś niedosyt...
No i widzicie sami. Nie mam weny. Nawet nie potrafie pisać. Kończę. Bez pozdrowień.
PS. Jutro Paulina O. jedzie do domu... Jakoś ją ostatnio polubiłam =) szerokiej drogi!! :*
skomentuj (8)
2005-05-02 20:17:23 >>
nędza i debilizm
Nie będę zaczynać powitaniem, nie zacznę opisem tygodnia i szczegółowym opisem każdego dnia, co robiłam itepe, bo to w sumie bez sensu. Napiszę po prostu, że wkurza mnie to, co się dzieje! Pojechałam sobie na działkę [a jednak opis tygodnia] i wkurzyłam się, bo ludzie są tacy beznadziejni! Siedzę sobie na działce i rozmarzona wdycham sobie szkodliwy dla umysłu dym z ogniska [jego szkodliwość zaobserwujecie czytając kolejne notki], jestem szczęśliwa, bo dawno tego nie robiłam, gdy nagle do moich uszu dobiera jakis przerażający skrzek [tak, tak, skrzek, to słowo najlepiej pasuje], który momentalnie przekształcił się w miarowy stukot. Zerwałam się z ławki, wybiegłam przez bramkę na drogę i wleciałam na jakiegoś powalonego, małego bachora na plastikowym samojeżdżącym samochodziku!! To był szok!! Wytrzeszczyłam oczy i zaczęłam wrzeszczeć [co często można u mnie zaobserwować]. Tak więc, na tym przykładze można stwierdzić, że tytułowe "nędza i debilizm" rozprzestrzeniają sie po świecie w zastraszającym tempie!! [Ulka, nie przesadzasz trochę??]
Właściwie to chyba już długo nie pisałam i przydałaby się jakaś dłuższa notka, żeby Was czymś zająć. Jak napisała na swoim blogu Bella [link znajdziecie w linkach(:], chyba ktoś ogłosił jakiś strajk blogowy. Wejde na jakiegokolwiek bloga: ostatnia notka albo z pierwszej połowy marca, albo jeszcze gorzej. Tylko kilka osób w pełni sie mobilizuje i pisze nowe notki, aby nas czymś zająć. Inni na przykład zawieszają działalność blogów. Nie no, tak nie może być!
A teraz o tym, co mi się podobało (: podobała mi sie środowa dyskoteka (: moze nie było zbyt ciekawie, było mało osób i co chwila ktoś odsłaniał okno i na aulę wpadało światło dzienne, muzyka była słaba [ w kółko puszczali "Zgrabne ciało" i takie tam], ale i tak świetnie sie bawiłam, nie zważając na wszelkie przeszkody. Kilka razy skoczyłam na materace z tego czegoś, co jest pod ścianą i na czym się siedzi, taki jakby wiejski murek (: tyle, że drewniany. Na koniec wrzasnęłam jeszcze "jeszcze", i to w takiej ciszy, ze wszyscy mnie słyszeli [z resztą, jakby było głośno też wszyscy by słyszeli, ah ta siła przebicia]. A potem robiliśmy cos, co stało się prawdziwą manią [głównie] dziewczym w mojej klasie: wyszłyśmy przed szkołę, poszłyśmy do sklepu i zaczęło sie, uwaga uwaga... WIELKIE BEKANIE!! tak, tak, własnie to. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to jakieś takie chamskie i pasuje raczej do mało wychowanych osób [taka ja na przykład {<żarciQ>} :]], ale to sie działo naprawdę. Kupiliśmy dwulitrowe picie i piliśmy po kolei. To było co najmniej obrzydliwe, ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że mi idzie to najlepiej, czyli w czymś jestem dobra (: teraz robimy to również w szkole, kupujemy to samo picie i... robimy to (:
STRASZNE WIADOMOŚCI!!!!!!!! CHAZ ROZWODZI SIĘ Z SAMANTHĄ!!!!!!!!! TAKIE PRZYKŁADNE MAŁŻEŃSTWO... SHIT!! Żal trochę...
O czym tu napisać... Właściwie zabrakło mi pomysłów, ah ten brak weny. Oglądam sobie kolczyki (:
Amy przed chwilą zaprosiła mnie na imprezę, czyli sobotę mam z głowy (: Pozostaje tylko odwieczny problem: co jej kupić? Muszę solidnie wziąć sie do rozważania wszystkich możliwości, i wybrać coś, co jej sie spodoba [Amy, pomocy!!]...
To ja juz może zakończę pisanie tych moich nedznych tak zwanych wypocin, bo lepiej nie pisać nic, niż pisac o niczym [jak powiedział kiedys jakiś mądry człowiek, może to byłam ja?].
Tak wiec już konczę. Moge kogoś pozdrowić [dostałam pozwolenie, a jak:]]: Bellę, Will, Chanel,Amy, Sanderkę, Florę, Sam, Chazy, Borówkę, Bléja... i to wszystko. Więc, do zobaczenia.
PS. Moja klasa jedzie na biwak, co wydaje się pewnie nieprawdopodobne, ale to jednak prawda... A więc... JUHU!!
skomentuj (7)
2005-04-20 16:57:41 >>
She can't hide no matter how hard she tries...
właściwie to chyba nie powinnam pisać tej notki... Wiem, że i tak nikt jej nawet nie preczyta. Moze lepiej pisać noty składające się z jednego zdania, i po problemie? Nie będę na próżno siedzieć przed kompem. No ale trudno.
Dziś, i w ogóle nic specjalnego się nie wydarzyło. Dziś dostałam sobie 6 z angola [60/60pkt :] i 4, 4, 5 z w-f. No i jestem w depreszjyn. Miałam robić imprezę, nawet DOSTAŁAM POZWOLENIE. Ale chyba nie będę robić.
Dziś na polaku było tak nudno, że pisaliśmy sobie z Bléjem po rękach: ja mu piórem, on mi srebrnym pisakiem:D do teraz mam na prawej ręce srebrny napis "Ulka", a na lewej "Ulcia" i "Ulka" na palcach [zrozumieliście coś, bo ja nic...? :D]
Ugh, zaraz będę jeść obiad :/ nie chce;/ najchętniej nic bym nie jadła:/ Ale to, co będę jadła, lubię:p
sorka, że tak przynudzam... Po prostu nie mam co robić... A moich starych nie ma:D:D
*po 10 minutach*
Jem:D:D
*po 20 minutach*
Cholera, HISTORIA!! Jutro ma być jakaś kartkówa szczegółowa!! Boshhh!! :'( już sie boooje:/
O czym tu napisać... Chyba idę do naszego gimnazjum:/:/
A właśnie, Habemus Papam!!
Wczoraj o 17:50 z komina w Watykanie poleciał biały dym, a potem ogłoszono, kto został papieżem: Joseph Ratzinger!! Niemiec:D i dobrze:p
Eeeech...
To ja już kończę. Coś mi się zdaje, że zaraz zmieni szablon, ale może to tylko złudzienia:D
No to ja spadam.
PS. załozyłam nowego bloga, ale nie dam adresu:P znajdziecie, to znajdziecie, ale i tak nie bedziecie wiedzieli, czy to mój blog:D na mylog'u:P
więc może kogoś pozdrowię... A moze nie? no to nie:P nara:P
skomentuj (7)
2005-04-13 18:13:15 >>
ha! nie spodziewaliście się mnie tak wcześnie!!
hejka:D wlazłam na 10-15 minutek do netu i postanowiłam jakoś ten czas spożytkować. Jako, że moich starszych nie ma w domku, a ja mam "szlaban", siedzę sobie przy komuterku i piszę:D
Otóż zauważyłam, że nikt, ale to NIKT! nie komentuje mi notek!! Chamstwo!! nNo dobra, może ja też nie komentuje, ale zrozumcie, że ja mam szlaban i nie moge!!
Więc tak:D o teście już chyba pisałam, to napiszę o czymś innym. Dziś nasza "GRUPA TANECZNA" miała swoją pierwszą, pamiętną na wieki próbę:D generalnie, nic właściwie nie zrobiłyśmy, ale tańczyłyśmy, co jest chyba logiczne, i uczyłyśmy Sanderkę naszych kroków. Szczerze mówiąc, niezbyt dużo tego zrobiłyśmy, ale przynajmniej wybrałyśmy piosenkę i wiemy, co będzie przez pierwsze 10 sekund, a to już postęp. No więc tyle. A jaka piosenke wybrałyśmy, to tajemnica, którą niektóre dziewczyny niedługo zdradzą, no ale to szczegół =/
hm, o czym tu jeszcze napisać... *myśli 3 minuty, po czym wpada na światłą myśl* A! Wiem!! Nie, nie wiem... kurde!!! nie mam żadnego pomysłu!! *znów myśli* Wiem:D Dziś miałam szczepionkę przeciw błonicy-tężcowi czy jak to sie tam zwie;p nie bolało, szczerze mówiąc. babka [czyt. pielęgniarka] powiedziała, że bedzie boleć jutro, ale ja, jako że jestem twarda baba, nie dam się, nie będę ryczeć i wytrzymam [czyżby...?]
a tak przy okazji, to zapraszam na stronkę zoceniami blogów, na której [chyba jeszcze] oceniam ja!! oto link
OCENIALNIA no, wiec tak to wygląda. No to papaas:*
skomentuj (4)
2005-04-06 20:26:29 >>
Kurt, test i wiosnaaaaaa:D
hej!! Więc zacznę od tego, że wczoraj minęło 11 lat od tragicznej śmierci Kurta Cobaina, genialnego muzyka, wokalisty i kompozytora. Uczcijmy to może... minutą ciszy?? No, może tak. Więc milczmy przez minutkę, wspomnijmy tego człowieka... i może zapalmy jakąś świeczkę...? No, i pomódlmy się.
Wiecie co ja myślę?? Że coraz mniej osób pamięta o KUrcie jako o genialnym muzyku. Pewnie większość osób pamięta go jako ćpuna, wrzaskliwego idiotę... to przykre. Ja, mimo że nie pamiętam go z czasów, gdy żył, bo kiedy umarł, miałam zaledwie... 2 lata:D ale życzliwe osóbki załatwiły mi wszystkie płytki Nirvany.. Nio, i podoba mi się ta muzyka.
Teraz już tak o terażniejszości. Wczoraj, ku ogólnej uciesze [oczywiście żartuję] odbył się Test Szóstoklasisty. Może ujmę to tak: nie był specjalnie trudny. Tak szczerze, gdybym ja tworzyła taki test dla szóstych klas, to zrobiłabym taki bardzo trudny [na złość!]!! No więc, wiem już, że z testu mam 19/20 pkt:D to chyba nie jest aż tak wcale żle... no nie??:>
hmm, nie wiem co pisać, więc może napiszę o czymś, co na pewno zauważyliście... zmieniłam sobie szablon:D no, i pododawałam avatarki:D i... moglibyście mi czasem coś skrobnąć...?? ok??:>
no to ja kończę. trochę krótka i nudna ta notka wyszła... ale naprawdę nie mam o czym pisać...
wiecie co czuję?? wiosnę. i to tak na maxa. zielenieją drzewka, przygrzewa słonko, a Borówka jush chodzi w klapkach!! Zauważyłam pąki kwiatów, i przebiśniegi:D w kwietniu:D buahahah:D
dobra, to ja spadam, bo mnie już wyganiają. No to narka. Papaas:**** baaaj:D
skomentuj (6)
2005-04-03 19:58:30 >>
Życie choć piękne tak kruche jest, wystarczy jedna chwila by zgasić je...
Dziś pisałam juz notke, ale naszło mnie cos takiego jak Sandrę. Tak jak ona nie mogła zasnąć, tak ja nie mogę myslec o nikim innym, jak o Papieżu. Nie przeszkadza mi to, że wali mi się życie, że wszystko idzie nie po mojej myśli. Bo wszystko jest nie tak. Ten rok od początku był stracony. W styczniu mój tata złamał nogę, więc jest to juz swego rodzaju utrudnienie. W Prima Aprilis ktoś robił mojej rodzinie "świetny dowcip", mianowicie ukradł nam spod domu samochód. Nasze Audi. Jeszcze tego samego dnia o 19:00 dowiedziałam się z telewizji i pogorszeniu się stanu zdrowie Papieża Polaka. Od tej pory nikt nie mówił o niczym innym, wszyscy modlili się o zdrowie dla Jana Pawła II, wszyscy pogrążali się w bólu i cierpieniu. Doszła do tego jeszcze wypowiedź arcybiskupa Comastri " Tego wieczoru lub tej nocy, Chrystus szeroko otworzy drzwi dla Papieża, i będzie tam na pewno Maryja, dla której Papież żywi całkowite oddanie". To był silny cios.
Natomiast następnego dnia, gdy oglądałam 'Kryminalnych', serial przerwał tragiczny komunikat. Na ekranie pojawił się straszny obraz. Zdjęcie Karola Wojtyły z profilu i podpis "
Jan Paweł II nie zyje". To był jeszcze mocniejszy cios w samo serce. Otworzyłam szeroko oczy i... Poryczałam się. Tak po prostu. Dotąd nie zdawałam sobie sprawy, jak wielkie znaczenie ma dla mnie i mojego kraju ma Papież. Zmienił tak wiele na świecie, wystarczyło mu na to 27 lat. Ale nie o to mi chodzi. To przecież nasz rodak. Polak z krwi i kości. Patriota, jakich mało. Potrafił wywołać uśmiech na twarzach milionów ludzi, a wczoraj, o 21:37, wywołał głęboką zadumę i żal. Nasze modlitwy i prośby do Boga zawiodły. Różaniec nie pomógł. Jan Paweł II, Papież, odszedł o nas. JUż nic nie będzie takie jak kiedyś.
Do dziś wierzyłam, że nawet, jeśli stanie się to najgorsze, nic się nie zmieni na świecie. Karol Wojtyła wydawał mi się obojętny. Myślałam, żę jak umrze, znajdą nowego Papieża, a o Polaku zapomną. Wszyscy. Teraz jednak zdałam sobie sprawę, że On zmienił nasz świat nie do poznania. Kiedy patrzę smutnymi oczyma w ekran telewizora, widzę, że Papież Polak był kochany przez miliony, czy miliardy ludzi. Ja też Go kochałam. Kocham. I myślę, że będę kochać. To nie jest już dla mnie zwykły człowiek.Ma dla mnie szczególne znaczenie. To nie tylko Papież, który nasz nauczał.
Był mądrym, szcęśliwym Polakiem, który z całych sił próbował spełnić swoją misję powierzoną przez Boga. I wypełnił najlepiej, jak mógł. Nawet, kiedy umierał, był szczęśliwy. Szczęśliwy, że spełnił oczekiwania Chrystusa. I ja także jestem szczęśliwa. Nie, że odszedł od nas Najwspanialszy Człowiek. Cieszę się, że Bóg skrócił mu cierpienia i otworzył Mu bramę do Nieba, a zrobił to na pewno. Bramę otworzył najszerzej, jak mógł. Karol Wojtyła od 21:37 2 kwietnia siedzi po prawej ręce Boga. I tam na pewno jest jeszcze szczęśliwszy, niż tu. Tam, w Lepszym Świecie. Tak długo czekał na ten moment. Całe 85 lat. Ale teraz doszedł do celu, jak postawił sobie, gdy przyszedł na świat w 1920 roku.
Papież nie żyje. Ale męczył się tu. Przytłoczyła Go ta choroba. Cieszę się, że znalazł lek na cierpienie. Śmierć. Teraz już nie cierpi, nie czuje Bólu.
[*] Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen [*]
Spotkamy się w Świecie, w którym teraz przebywasz.
skomentuj (6)
2005-04-03 15:15:58 >>
[*] Umarł Król, niech żyje Król [*]
[*] Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci [*]
[*] KONDOLENCJE [*]
[*] ZAPAL ZNICZ [*]
skomentuj (1)
2005-03-27 20:52:16 >>
pozytywnie:))))
siemkaaaa:)))))))))) słuchajcie, postanowiłam cieszyc sie zyciem i kazdym dniem!! nie no, powaznie!! Will własnie mi uswiadomiła, że potrafie wszystkich do siebie zniechecic swoimi notkami i swoim zachowaniem!! wiec... e... postanawiem sie zmienic [na lepsze;]]!!
od dzis ciesze sie kazdym dniem i kazdym malenkim pozytywnym wydarzeniem!! chocbym nawet nie miała przyjaciół!! wiec, zauwazyłam, ze małymi kroczkami zbliza sie do nas wiosenka!! tak!! dzis rano budze sie, a w przerwie miedzy roleta a parapetem świeci słonko! nie uwierzycie, jak sie ucieszyłam!! chciałam sie jak najdłużej cieszyc tym widokiem, wiec odsłoniłam rolete, zamknęłam oczy i usmiechnełam sie do siebie:)))) to było cudowne:D niestety, słonko szybko zaszło za chmurki i zrobiło sie szaro i nie było jush tak wesoło, ale choc przez chwile mogłam sie cieszyc i nie myslec o tym, co mnie złego spotkało w ostatnich dniach!! eh:))))) chciałabym wiedziec juz codziennie słonko... no, żeby było ciepło, żebym mogła chodzic na spacerki z moim kochaniem:]]
święta mijają mi spoko:D dzis wszyscy zjedlismy sobie sniadanko, po którym chciało mi sie żygac [co samo w sobie bardzo mnie rozbawiło;]]. okazuje sie, ze moja siostra ma całkiem fajnego chłopaka;)) tak:D:D wprowadził on nowy zwyczaj w nasze życie. otóż po sniadanku, nasze gołąbeczki [czyt. E. i A.]zarządzili akcję pod tytułem "szukanie króliczków i jajek":)) wszyscy zabrali sie za szukanie słodyczy w salonie:D wszyscy znalezli po jednym króliczku lub jajku, a ja znalazłam 3 króliczki i jajko Kinder Niespodzinka, z czego do teraz jestem dumna:)) potem pochłonęło mnie składanie zabawek z jajek i nie zjadłam obiadu:D ale co tam :]]
a teraz nadal mi niedobrze;]]]
wiecie co, chyba zmienie szablon. ten działa na mnie jakos tak mało pozytywnie... ale z drugiej strony, bardzo mi sie podoba:D
a jutro znów będę cieszyc się wschodem słońca:]]] jest taki cudowny:)))))
skomentuj (7)
2005-03-26 12:03:45 >>
ha!! jestem genialna!!!!
wiec, jak mówi tytuł notki, jestem genialna:D wczoraj udało mi sie całkiem sensownie przetłumaczyc piosenke "Carousel" na polski z angielskiego i jestem z siebie duuuumna:D dzis mam zamiar wziac sie za "Papercut", bo jak sobie czytałam [i śpiewłam przy okazji] to doszłam do wniosku, że tekst jest swietny i warto go, przynajmniej czesciowo przetłumaczyc:D:D ale przetłumacze cały:D
dzis mam zamiar wybrac sie z siostra do kosciółka ze swieconka, choc bardzo nie chce mi sie wychodzic.chciałabym, zeby dzis było tak jak wczoraj. a jak było wczoraj, napisze potem:PP
wiec, srode po lekcjach i czwartek w wiekszoscie spedziłam w naszym suwalskim badziewnym, jakby to powiedziec 'badziewiemarkecie' Kauflandzie [;/] pakujac ludkom zakupy i kasujac za to 'drobne datki' ;/ no wiec, skutki sa wyczuwalne juz przy pierwszym pochyleniu sie. kregosłup boli jak cholera.ah,z apomniałam dodac, ze kasa idzie na obóz mojej drużynki;p
wczoraj niektorzy znow zbierali kase badziewiemarkecie. ale ja nie;] ja zostałam w domu i... przez cały dzien nie przebrałam sie w normalnie ciuchy, tylko lezałam w łozku i tłumaczyłam 'Carousel' heheh:D ale potem przyjechała moja siostra z chłopakiem i musiałam zejsc do kuchni i zjesc z nimi kolacje. w srodku kolacji zaczął mnie strasznie bolec brzuch [nie zmyślam, mowie powaznie;p] i poszłam do swojego pokoju, i całkowicie pochłonęło mnie tłumaczenie piosenki:D potem wszyscy zaczeli sie drzec, wiec nie mogłam zasnac. ah. M. sie odezwał:D heheh:D aha, zapomniałabym:D mam mundurek:D no, jetem z siebie dumna:D brakuje mi tylko wywijek:D
'Wszystko, czego ona chce, to wydostać się z tego piekła...'
tak. właśnie tak. ja tesh musze sie wydostac z tego piekła. muszę. muszę wyzwolić się. no, muszę opuścić to miejsce, w którym tak cierpię. bo wbrew pozorom, cierpię. a tak trudno jest dać sobie z tym radę. tak trudno pzretrwać. ucieknę...
'Nie może wysiąść z tej karuzeli, dopóki jej nie zatrzyma...'
PS. cytaty zaczerpnięte z piosenki pt. 'Carousel'.
Żegnajcie, przyjaciele. tak bardzo będzie mi Was brakować.
wiecie co zauważyłam? że coraz czesciej moje notki zaczynaja sie takimi beztroskimi tekstami, ze jestem z siebie dumna, a konczą się myślami samobójczymi... kurde, nie wiem, co z mną sie dzieje...
skomentuj (3)
2005-03-20 18:21:19 >>
ech...
przedtem jush napisałam notkę, ale teraz piszę drugą z braku zajęc na teraz:D
więc piszę. cholera mać, czemu tak czesto dopada mnie dół? no kurde. Wiecie, co jest najczestsza przyczyna mojego doła? to, że nie mam żadnych przyjaciół!! żADNYCH! bo nie mam! osoby, które nazywam przyjaciółmi, nie sa nimi, to sa zwykli znajomi. przyjaciel, przynajmniej w moim pojeciu, to osoba, z która spedza sie kazda wolna chwile. no, a ja nie mam kogos takiego. Z nikim tak naprawde sie nie zżyłam. nie mam kogos, komu mogłabym powiezyc absolutnie kazda tajemnice. Nie mam osoby, której mogłabym zwierzyc sie z neiszczesliwej miłosci... nie mam sie komu wypłakac. nie mam sie z kim wyszalec, z kim sie posmiac. po szkole zazwyczaj siedze w domu, przy kompie, czytam ksiazki, rysuję lub słucham muzyki leżac na łzku. albo jade z mama na zakupy. no. a nigdy, no, prawie nigdy z nikim nigdzie nie wychodze. chyba, że na zgubne w skutkach wypady [jezeli wiecie, o czym mówie;]]. no bo, powiedzcie mi, ale szczerze, czy ja mam przyjaciół? no, mam??
eee... jutro bedzie pierwszy dzien wiosny, czyli dzien wagarowicza. ale nasza genialna nauczycielka angielskiego wymysliła, że zrobi nam w ten dzien kartkówkę. no, cholera mać. mówie powaznie.
K A R T K Ó W K Ę.
ja nie moge. nie wyrobie z nia. kartkówke w dzien wagarowicza. i zapowiedziała, że jezeli uciekniemy z tej kartkówki to wszyscy dostana 1!! :[
ale mniejsza z tym, nie uciekne:D nie teraz, po 5 kwietnia uciene heheh:D
potem bedziemy robic Marzanne, a potem bedzie wybór Miss Wiosny. obstawiam, że wygra Will albo Bella:D
ha! mam ochote zrobić laleczke voo-doo:D tylko komu? Will, moge Tobie??:p żartuje oczywiście, ale mam wielka ochote;p
zauważyłam jedna rzecz. że nikt nie komentuje mi notek! no kurde!! to prawda, że ten blog jest tylko po to, żebym mogła z siebie wyrzucic to, co mnie meczy, dreczy i cieszy. ale mozecie czasem zostawic jednego, jedynego komentarza, żeby Ula wiedziała, że ktoś jeszcze czasem mysli o niej?? bardzo prosze...!!
a teraz, chyba juz czas na zakonczenie tej notki.
wiec pozdrawiam: Will, Chanel, Bellę, Amy, Bleja, Czoklika, Gracjana, Ardziela, Alicję, Michała,Rachoola, Jaśka, Em_Mon1ki, Oli[Chazy], Chestera, który obchodzi 29-te urodziny i wszystkich, których kocham. no, i dla tych, których nienawidzę. tak, żeby się wyróżniać. papa.
Kocham Was. z to, że jestescie. ze jestescie. mimo, że nie jestecie moimi przyjaciólmi.
skomentuj (18)